Używamy cookies, aby jak najlepiej dostosować witrynę do Twoich potrzeb. Kontynuowanie przeglądania tej strony, oznacza zgodę na używanie plików cookies. Aby uzyskać więcej informacji zapoznaj się z naszą Polityką Prywatności.
Więcej Akceptuję
81% inwestorów detalicznych traci pieniądze podczas handlu CFD z tym dostawcą. Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 81% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy. expand_more

Rafał

Pan Rafał, 26 lat, województwo mazowieckie. Nie ukrywamy, iż mieliśmy pewnie obawy przed opublikowaniem wywiadu z tak młodym inwestorem. Jednakże wyniki inwestycyjne na rachunku rzeczywistym mówią same za siebie: średnioroczna stopa zwrotu na przestrzeni ostatnich 3 lat ponad 117%, przy maksymalnym drawdown'ie 26%. Co więcej, Pan Rafał zadziwił nas swoim profesjonalnym i wybitnie dojrzałym jak na swój młody wiek podejściem do spekulacji na rynkach finansowych.

1. Czym zajmuje się Pan na co dzień? Czy inwestowanie jest Pana głównym źródłem przychodów?

W tej chwili tylko inwestuję. Aktualnie jest to moje główne źródło dochodów, mimo tego, że nie obracam astronomicznie dużym kapitałem. Kilka lat temu postanowiłem sprzedać kilka rzeczy, które zalegały mi w pokoju, a z uzyskaną kwotą wejść na rynek. Tak wyszło, że po kilku latach pozwala mi to na swobodne utrzymanie się. Chociaż nikogo nie będę oszukiwał, codziennie kawioru nie jadam – żyję na poziomie klasy średniej. W tej chwili bardzo mi to odpowiada, wierzę jednak, że jeszcze wszystko przede mną.

2. Jak zaczęła się Pana przygoda z rynkiem walutowym? Co sprawiło, że został Pan aktywnym inwestorem na tym rynku?

Szczerze mówiąc nie do końca pamiętam, pewnie studia. Poszedłem na ekonomię, bo to było modne, byłem niezły z matematyki. Nie chciałem jeszcze wtedy zostać drugim Gordonem Gekko. Fascynacja rynkiem przyszła z czasem. Na mojej uczelni wiele osób inwestowało wtedy na GPW, ja też od tego zacząłem. Kilka pierwszych inwestycji dokonałem na GPW, kupiłem i trzymałem, okazało się że dobrze trafiłem. Kokosów na tym nie zbiłem, ale przede wszystkim poznałem mechanizmy, zainteresowałem się analizą techniczną. Z czasem zachciałem czegoś więcej, wtedy zainteresowałem się rynkiem walutowym.

3. W jaki sposób dokonuje Pan transakcji na rynku – poprzez automatyczny system transakcyjny czy własną strategię?

EA nigdy mnie nie fascynowały, niewiele mogę na ten temat powiedzieć, wszystkie decyzje podejmuję samodzielnie.

4. Jak długo działa Pan na rynku forex? Na jakich instrumentach dokonuje Pan transakcji? Czy są to jedynie pary walutowe czy również instrumenty rynku towarowego, a może indeksy giełdowe?

Na rynku Forex ponad 3 lata. Grałem na początku głównie na parach zza oceanu kangurze, kiwi i jenie. Zdarzało się przez to zarywać nawet noce, co kolidowało nieco z moimi studenckimi obowiązkami. Ale coś za coś. Wiedziałem wtedy, że może to być początek czegoś większego, dlatego też nie miałem większych oporów, aby poświęcić zajęcia następnego dnia odsypiając transakcje o 3-4 w nocy. Pamiętam jak koledzy z akademika śmiali się, że oni mają sesję dwa razy do roku, a ja codziennie. I faktycznie dość długo tak było.

5. Co jest według Pana kluczem do sukcesu na rynkach finansowych? Jakie czynniki Pańskim zdaniem mają największe znaczenie przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych?

Po lekturze wielu książek i rozmowach z różnymi osobami, aktywnymi inwestorami, przychylam się do stwierdzenia, że decydująca jest psychika i że to ona w długim okresie rzutuje na to czy ktoś będzie dobrym trader'em czy nie. W większości przypadków sprowadza się to do niemożności pogodzenia się ze stratą i trzymania tych minusowych pozycji. Dla mnie osobiście kluczem było uświadomienie sobie, że forex może być biznesem, przedsiębiorstwem, a nie hobby czy pasją. Na swoje hobby wydaje się pieniądze, ale najpierw te pieniądze trzeba zarobić w biznesie. A ja właśnie forex traktuję jak biznes. Dla mnie nie ma tu miejsca na myślenie życzeniowe „a może się odwróci?". Mam swój „forexowy biznes plan", każda transakcja to osobna inwestycja. Jak ta inwestycja nie wypala to ją zamykam. Krótko i bez większych emocji. Może to podejście wynika z moich studiów, gdzie moi wykładowcy zawsze powtarzali, że pieniądze są od tego żeby je zarabiać, a nie o nich myśleć. Na bezsensowne zagrania czy wiszące straty sobie nie pozwalam.

6. Czy ma Pan jakiś sposób radzenia sobie z emocjami przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych?

Tak jak pisałem, przychodzi mi to w sposób naturalny. W moim „biznesie" jestem szefem i to ja za wszystko odpowiadam: otwarcie/ zamknięcie pozycji, wolumen, a co za tym idzie zyski/ straty na transakcji. Zarobiłem – moja zasługa, straciłem – moja wina. Nie szukam wymówek i analizuję każdą porażkę i każdy sukces.

7. Czy może Pan zdradzić szczegóły dotyczące Pana systemu transakcyjnego? Co w Pana przypadku zadecydowało o sukcesie?

Swoje transakcje opieram głównie na wskazaniach analizy technicznej, osobiście najlepiej inwestuje mi się na parach USDJPY i AUDUSD – najlepiej je czuję i dla mnie najbardziej chodzą technicznie. Używam średnich ruchomych SMA dla potwierdzenia trendu, wybranych oscylatorów (przeważnie RSI i CCI). Staram się łapać lokalne górki i dołki, ale zawsze z trendem. Gram w dwie strony, głównie na M15. Stawiam dosyć szerokie SL, ok. 40-50 pipsów. Jeżeli widzę, że ruch jest mocny to nie zamykam go na TP, tylko śledzę TS lub zamykam częściowo transakcję, dzieląc ją na 2-3 części. Dodatkowo zamykam część pozycji w przypadku, kiedy widzę formację sugerującą powrót rynku w rejon otwarcia zlecenia.

8. Jaki jest Pana horyzont inwestycyjny? W jakich momentach wchodzi Pan na rynek?

Instrumenty na których pracuję rzutują na mój trading – pracuję na rynkach wieczorem, w nocy i nad ranem. Oczywiście nie cały czas, moja sesja transakcyjna trwa około 5 godzin. Jeżeli nic się nie dzieje na rynku potrafię zakończyć dzień bez transakcji po 1-2 godzinach, jeżeli wejdą mi transakcje idę za ciosem. Nie każdy dzień jest taki sam, ale mogę powiedzieć, że staram się już nie zarywać nocek.

9. Z jaką częstotliwością przeprowadza Pan transakcje na rynku?

Tak jak mówiłem wcześniej, zależy od dnia. Czasem potrafię przesiedzieć długi czas bez transakcji, często transakcji jest nawet kilkanaście. Jeżeli szukamy średniej to można powiedzieć, że transakcji jest kilka dziennie.

10. Czy w większym stopniu polega Pan na egzekucji natychmiastowej czy zleceniach oczekujących?

Różnie, tutaj nie mam jasnej zasady. Najczęściej pozycje otwieram z palca, zamykam oczekującymi TP lub ustawiam Trailing Stop.

11. Czy ma Pan jakieś ulubione narzędzia analizy technicznej na podstawie, których podejmuje Pan decyzje inwestycyjne? Czy uważa Pan je jako klucz do sukcesu?

Nie mam takiego jednego ulubionego. Wszystkie narzędzia, jakich używam, uzupełniają się i dają mi jako taki obraz rynku na podstawie którego podejmuje swoje decyzje.

12. Czy publikacje danych makroekonomicznych Pana zdaniem są ciekawym momentem do wykorzystania?

Ciekawym tak, ale jednocześnie bardzo trudnym. Nie wchodzę przed danymi, bo to loteria. Kilka razy mimo dobrych przeczuć straciłem pieniądze – zostałem wyrzucony na zbyt blisko ustawionym Stop Loss'ie. Źle to na mnie działało, zdarzyły mi się po tym błędy i rzutowało to na moje kolejne transakcje. Postanowiłem nie wchodzić bezpośrednio przed, w trakcie i po danych. Jeżeli wchodzę na rynek po danych, czekam aż rynek wróci do równowagi, złapie oddech. Na danych jest dużo szumu, dużo fałszywych sygnałów i łatwo można się pogubić. Dlatego jeżeli mam otwarte pozycje przed naprawdę istotnymi publikacjami makro czy posiedzeniami banków centralnych dodatkowo je zabezpieczam lub skracam część pozycji.

13. Co może poradzić Pan początkującym inwestorom na podstawie własnych doświadczeń? Jak mogą najlepiej przygotować się do wejścia na rynek? Od czego powinni zacząć? Jak mogą uniknąć najczęściej popełnianych błędów?

Ciężko mi coś radzić, sam nie jestem wielkim wyjadaczem rynków :-) Początkujący powinni na pewno przygotować się na ciężkie zmagania z własnym sobą i od początku wziąć sprawy w swoje ręce. Może zabrzmi to trochę nie jak na mój wiek, ale na rynku jest jak w życiu – nikt nam nic za darmo nie da. Na sukces trzeba będzie długo pracować i poświęcić dużo energii na edukację i pracę nad sobą. Ale nie oszukujmy się, tak jest wszędzie. Zna Pan wybitnego lekarza albo prawnika, który kończąc studia ma pełną wiedzę i doświadczenie w swojej dziedzinie? Przecież to zdobywa się latami, dlaczego na rynkach finansowych ma to przyjść od razu?

14. Co Pana inspiruje do inwestowania, skąd czerpie Pan energię?

Z otoczenia, które pokazuje, że z pracą na etacie wcale nie jest tak kolorowo. Mieszkam w Warszawie, tu jest co prawda praca, ale nie zawsze za takie pieniądze jak to sobie wyobrażamy. A jeżeli płaca jest dobra, to wymaga siedzenia po 12 i więcej godzin w biurze. To nie dla mnie. Zdecydowałem, że wolę ten czas poświęcić na inwestycję w swoje „przedsiębiorstwo forexowe". Chcę się rozwijać na rynku walutowym i to daje mi motywację.

15. Jaką książkę chciałby Pan polecić inwestorom?

Warto przeczytać wszystko, co wpadnie w ręce, aby wyrobić sobie własne spojrzenie na rynek.

16. Jaki jest średni procent kapitału, jaki Pan zainwestował w jednej transakcji?

Na forexie nigdy więcej niż 3%. Na GPW bywało różnie, często więcej. Po prostu dzieliłem cały dostępny kapitał na kilka spółek. Była to co prawda dywersyfikacja portfela, ale ograniczona.

17. Czy ma Pan jakieś hobby, które pozwala rozładować emocje związane z tradingiem?

Są to głównie sporty zimowe, więc w lato mam względny spokój, a tak to spędzam czas z dziewczyną.

18. Jaką jest najlepsza i najgorsza inwestycja w Pana życiu?

Powiedziałbym, że najlepszą inwestycją było wpłacenie pierwszego depozytu na konto forexowe. Najgorszej jeszcze nie miałem, niestety wszyscy wokół mówią, że niechybnie mnie to czeka, bo za dobrze mi idzie i może przyjść dzień, że puszczą mi hamulce. Ja mam to cały czas zakodowane w głowie i przez to ostrożnie dysponuję kapitałem, nie podpalam się, nie mam przekonania, że pozjadałem wszystkie rozumy dlatego też, sądzę że szanse na margin call są niskie.

19. Jak wygląda Pana typowy dzień?

Wstaję stosunkowo późno, co wynika z siedzenia przed komputerem do późna. Dzień trading'owy zaczynam od podsumowania sesji europejskiej, później amerykańskiej. Po kilku latach na rynku kalendarz makro ma się w głowie, ale często sprawdzam dla pewności. Następnie otwieram swój dziennik, przeglądam transakcje, komentarze, rzucę okiem na kilka zasad, które i tak już znam na pamięć. Wykonuje analizy, zastanawiam się pod co rynki mogą zagrać, później przychodzi czas na sesję transakcyjną. Po wszystkim zamykam komputer, regeneracyjny sen, w południe otworzę ponownie, żeby sprawdzić jak wyglądają pozycje, które ewentualnie zostawiłem na rynku. Ewentualne dopasowanie Take Profit'u czy Trailing Stop'u. Później czas na trochę życia osobistego, a późnym popołudniem wracam do pracy.


   Wróć do referencji Klientów